Jizerka

DSC07591Kilka miesięcy temu, Pepe zobaczył po raz pierwszy, w swym krótkim borderowym życiu, śnieg. Te doświadczenie pochłonęło go do reszty. Przecież można to gryźć, jeść, rzucać i kopać. Największą frajdę sprawiały mu dwie rzeczy: ganianie za piłką na śniegu i prowadzenie grupy w śniegu po pas – w przypadku człowieków, jeśli chodzi o psa – to po czubek głowy.

Miejsce, do którego pojechaliśmy nazywa się Jizerka i jest najwyżej położoną osadą w Czechach, otoczoną górami. Do Harrachova czy Szklarskiej Poręby jest zaledwie kilkanaście minut drogi. Pięknie stąd widać nie tylko okoliczne góry, ale także Karkonosze. Dzięki swemu położeniu Jizerka nie jest tak wietrzna jak wspomniane Góry Olbrzymie – jak mawiali na nie Niemcy.

Mieszkaliśmy w urokliwym schronisku o nazwie Chata Jizerka, gdzie pies jest mile widziany, zarówno na pokojach, jak i w hospůdce. Jedzenie bardzo dobre, ceny przyzwoite, obsługa przesympatyczna, a warunki do uprawiania narciarstwa biegowego i zimowego trekkingu doskonałe. Jedna rzecz, na którą warto zwrócić uwagę, to zakaz niszczenia szlaków biegowych, które są w nocy pieczołowicie przygotowywane.  Przez to zmniejszają się nam trochę opcje jeśli chodzi o spacery z czteronożnym przyjacielem.

 

Reklamy

Tola

W ten weekend były u nas dzieci: Franek (lat 8) i Tola (lat 2.5). Pepe bardzo cieszył się z powodu tej wizyty. Na jego terytorium pojawiły się dwie człowieko-owce, które piszczą, cieszą się i mówią w sposób mało stanowczy: „Pepe, nie.”

Tola była głównym sprawcą zamieszania w poukładanym świecie bordera. Z jeden strony był o nią strasznie zazdrosny, a z drugiej bardzo chciał spędzać z nią czas, bawić się i lizać po twarzy, bo  ta znajduje się na odpowiedniej wysokości. Po dwóch dniach przepychanek, walki o wpływy, uwagę i terytorium, Tola znalazła sposób na Pepe. Odnalazła w sobie dźwięki, na które szczeniak zaczął reagować.

Mamie Toli, Patrycji dziękujemy za pozwolenie na publikację filmiku.

[Ł]