Agility

Pepe x AgilitySport to zdrowie. Dla psa również. Pepe chętnie chodzi na spacery z innymi psami, na których biegania, podgryzania i szarpania jest co niemiara. Ponadto, jeździmy z nim na rowerach, na longboardzie, trenujemy stawy, łazimy po górach, pływamy i chodzimy na regularne treningi. Powoli szykujemy się uprawiania frisbee.

Na początku roku zaczęliśmy chodzić na zajęcia z agility. Było całkiem zabawnie, tunel stał się szybko najfajniejszą przeszkodą Pepe. Skoki, skręty i inne elementy tego sportu sprawiały mu frajdę, jednak z wielu powodów, póki co ta aktywność została przez nas zawieszona na kołku.

Jednak nauka nie idzie w las i to czego Pepe nauczył się w SAT przydaje się nam w jeździe na longboardzie oraz w ganianiu między drzewami. Kiedyś jeszcze wrócimy do hopek, równoważni i tuneli. Na razie uczymy się świadomości ciała.

Reklamy

Basket

Pepe x BasketOd czerwca wraz Pepe chodzimy rano grać w koszykówkę na pobliskie boisko. Pies uwielbia wytrącać piłkę z rąk człowieka, który ją kozłuje. Jest sporo gonitw, czajenia się i skakania. Oczywiście pilnuję, aby Pepe lądował na wszystkich czterech łapach. Czasem się to jednak nie udaje. Kluczem do sukcesu jest nierzucanie mu piłki zbyt wysoko. Nie może ona dostawać zbyt dużego kozła. Lądowanie tylko na tylnych łapach jest niewskazane ze względu na silne obciążanie stawów biodrowych oraz złe nawyki, które mogą wyjść później w sporcie: agility czy freesbie.

Podczas wspólnego basketu, zabawy jest cała masa, a dodatkowym plusem jest to, że gdy rano przed pracą zabraknie czasu na długi spacer, to zawsze można skoczyć na 20-30 minut intensywnego grania. Po takim wysiłku psina chętnie sobie pośpi, gdy Ty jesteś w pracy.

Poniżej nagranie z lipca.

Pływanie

Pepe x WodaPepe nie jest labradorem, ale border collie – psem pasterskim. Jednak pływa jakby był psem wodnym. Nauczył się tego sam wczesną wiosną, gdy aportował piłkę nad Jeziorem Miedwie. W pewnym momencie skupił się na rybitwach i dał dyla za latającymi „obiektami”. Biegł brzegiem, a potem hyc do wody. Najpierw było brodzenie, bo jezioro dość płytkie, ale nagle pod szczeniaczkiem skończył się grunt, co go lekko zaskoczyło, i zaczął płynąć.

Pływanie polubił i gdy tylko może, to chętnie przyniesie rzuconą do wody zabawkę lub patyk. Pod koniec maja pojechaliśmy do innej wsi leżącej nad Miedwiem, gdzie niedawno ukończono budowę molo. Tam poza pływaniem Pepe oddawał się swojej nowej pasji – nacieraniu się ptasia kupą.