woda

Woda. Życiodajna woda. Pepe uwielbia ją po prawie każdą postacią. Deszcz, sadzawka, rzeka, morze, kałuże. Wszystko dla niego jest atrakcyjne.

Lubi pić wodę, pluskać się w niej, pływać i bawić. A ostatnimi czasy lubi się po prostu w niej położyć. Wygląda to kuriozalnie, gdy na widok akwenu pies gna przed siebie, kładzie się w wodzie i pije ją leżąc, choć trudno to nazwać piciem, on ją sobie najzwyczajniej wlewa do pyska.

Pepe nie lubi wody tylko wtedy, gdy jest nią polewany ze spryskiwacza. Czasem stosujemy go, gdy chcemy poprawić pewne zachowania. Na przykład, gdy pies ciągnie na smyczy.  Jedno „psik” jest w stanie zdziałać cuda.

Reklamy

sfora

Pepe, Fido, RomiPepe jest od niedawna dumnym członkiem sfory. W jej skład wchodzą: pinczer ze skłonnościami do dominowania o imieniu Fido, terrier gładkowłosy Rommi uznający dominację tego pierwszego i oczywiście Pepe będący w hierarchii pomiędzy Fido i Rommim. Dynamika tej sfory sprawiła, że pojawiło się dziś w mojej głowie postanowienie noworoczne – ogarnąć tę hałastrę.  Czytaj dalej

Feta

DSC07497Feta jest trzyletnią suczką, a jej „człowiekami” są Monika i Michał. Pepe i Feta spędzają ze sobą sporo czasu. Skutkuje to ogromnym zamieszaniem: bieganiem, podgryzaniem, warczeniem, szczekaniem oraz – co najważniejsze – układaniem przez psy własnej relacji.

Na spacerach dominuje Pepe. Feta inicjuje zabawę. Pepe ją zagania, czasami nawet podgryza. Kiedy Feta zaczyna biegać i skakać, Pepe włącza się do aktywności. Kiedy jednak Feta skupia się na sobie, Pepe robi to samo. Wspólne spacery dostarczają im dużo emocji. I jest to nie mały wysiłek.

W domu dominuje Feta. Zagarnia dla siebie łóżko i „człowieków”, a gdy skupiamy się na Pepe zazdrośnie daje o sobie znać głośnym szczekaniem. Wybawieniem z tej opresji jest wspólna jednoczesna praca „człowieka” z obydwoma psami. „Siad”, „leżeć”, „łapa”. Najpierw siada Feta, potem kładzie się Pepe, potem czarna, a na końcu biało-czekoladowa łapa. I od nowa…

Pepe „dzidziuś” ustępuje dojrzałej suczce. Ciekawe jak długo to potrwa… 😉

Kałuże

PrzechwytywanieBardzo ciekawą rzeczą jest podpatrywanie jak szczeniak poznaje świat. Zachwyca się wszystkim co jest odstępstwem od rutyny.

Tak było z gradem kilka tygodni temu. Najpierw dezorientacja, strach, a potem zabawa z małymi, zimnymi, topiącymi się w pysku kuleczkami. Ostatnio, dzięki Ani, Pepe odkrył kałuże.

Z początku Pepe podchodził do tego całego wilgotnego zjawiska nieufnie, ale wystarczyło wrzucić do kałuży kilka szyszek i już pies pluskał łapami, nurzał nosek i brodził w poszukiwaniu bóg wie czego. Okazało się, że woda nie jest taka straszna, i że gdy się w nią wbiega z dużą prędkością, to zabawnie pryska na boki, mocząc przy tym „człowieków”. Dziękuję Aniu 😉

Spacery

DSC07279

Pepe, listopad 2014

Spacer to najciekawsza pora dnia dla każdego psa, a dla „bordera” to nawet coś więcej. A jeśli właściciele lubią spędzać czas na świeżym powietrzu ze swoimi czworonogami, to idę o zakład, że oni też na tę chwilę czekają z takim samym wytęsknieniem – pod warunkiem, że nie leje jak z cebra.

Zawsze przed wyjściem uzbrajam się we wszystkie potrzebne „gadżety”. Do tylnych kieszeni spodni wkładam worki na nieczystości oraz piłkę na bawełnianym sznurku – taki sznurek, jak powiedziała nam Gosia, nie poparzy przy tarciu psu dziąseł. Do przednich zaś „kliker”, telefon i klucze. Do pasa przymocowuję kaganiec oraz torbę na przysmaki potrzebne do nauki. Tak objuczony ruszam z Pepe na spacer bez względu na porę dnia.

Na spacerach staram się spożytkować energię szczeniaka zarówno na zabawę, tarmoszenie, bieganie, jak i na naukę nowych sztuczek oraz powtarzanie tych, które już opanował. Ktoś powie, że pies się męczy, że tego nie lubi. Gdy wczoraj podczas spaceru, przerwałem na chwilę naukę, ponieważ zapatrzyłem się nad przelatujące nad nami łabędzie, Pepe szybko przypomniał mi o tym, co najważniejsze – o jego treningu. Zrobił to szturchając mnie nosem.

Zastanawiam się jak to będzie, gdy spadnie śnieg. Wiem, że border collie to nie pies pociągowy, ale może uda się go nauczyć ciągnięcia mnie na snowboardzie…

[Łukasz]